Źródło tkwi w programieCOGITO 1998
Akademizm przez wiele lat był określeniem o zabarwieniu negatywnym, bowiem oznaczał pedantyczne i pozbawione inwencji, a zarazem przesiąknięte rutyną trzymanie się form w sztuce. Źródłem akademizmu są programy akademickie. Akademizm rozwinął się głównie w malarstwie i rzeźbie XIX wieku, w kręgu oddziaływania oczywiście Akademii Sztuki, ale także salonów wystawowych i urzędowego mecenatu, który i tak wyrastał przecież z akademickiej praktyki warsztatowej. Ta zaś utrwaliła się już w poprzednich stuleciach. W końcu Akademie to nie wymysł XIX wieku. Pierwsze Akademie sztuki zaczęto zakładać w wieku XVI we Włoszech, by w ten sposób podnieść społeczny status artystów, ich prestiż i wykształcić młodzież. Ostateczny kształt uzyskała akademia we Francji za czasów Ludwika XIV. Była to założona w 1648 roku Królewska Akademia Malarstwa i Rzeźby i została włączona w system administracji państwowej, sprawowała kontrole nad sztuką. Jej pierwszym kierownikiem został Charles le Brun. To za jego czasów stworzony został system nauczania według ustalonego z góry programu, system nagradzania, stypendiów, konkursów, eliminacji, a także publiczne pokazy malarstwa. System ten trwał w XIX wieku choć przez wielu malarzy był ośmieszany. Na przykład Honore Daumier narysował słynną karykaturę „Przesławne jury malarstwa”, na której jury mierzyło cyrklami obraz. Tak jakby sztuka była do zmierzenia. Niemniej jednak to akademia francuska stała się modelem wielu akademii w Europie.
Akademizm dziewiętnastego wieku to przede wszystkim malarstwo o warsztatowej poprawności wyniesionej z akademii, charakterystyczne dla tzw. nurtów oficjalnych.
Zadaniem sztuki akademickiej jest przekazywanie idei. Dlatego o wartości dzieła przesądza przede wszystkim jego treść (akademicka hierarchia tematów). Zdaniem akademików sztuka jest naśladowaniem natury, lecz natury wyidealizowanej, oczyszczonej z niedoskonałości.
Łączność akademizmu z klasycyzmem nie budzi więc raczej wątpliwości. Dzieła akademików, należące do oficjalnego nurtu w sztuce, były obwożone po większych miastach Europy i Ameryki gdzie podziwiano je jak gwiazdy teatru, opery i baletu. Sztuka akademicka spełniała bardzo ważną rolę społeczną. Poprzez swoje nieświadome odrywanie umysłu widza od rzeczywistości i wydarzeń bieżących oddawała niemałe usługi sferom rządzącym. Nie należy jednak jej za to winić ani odsądzać od czci i wiary. Ta sztuka miała bowiem sprawiać przyjemność widzowi. I chyba jej się to udało.
Jednym z najsłynniejszych malarzy akademickich był Paul Delaroche (1797-1856) bardzo ceniony przez sobie współczesnych. Jego kompozycje przedstawiają głownie sceny z historii Francji lub Anglii Dzieci Edwarda IV, Egzekucja Jane Grey w londyńskiej Tower. Obrazy te odznaczają się teatralnym patosem i ... ikonograficzną wiernością doskonałością, a także niezwykle precyzyjnym rysunkiem. Delaroche wywarł wielki wpływ na malarzy europejskich.
Uczniem Delaroche’a był Thomas Couture (1815-1879) nadworny malarz Napoleona III. Tworzył teatralnie upozowane kompozycje historyczne jak np. Rzymianie okresu upadku. Jego obrazy odznaczają się niezwykle nasyconym kolorytem wzorowanym na twórczości mistrzów weneckich.
Akademizm to nie tylko Francja to także sztuka Niemiec czy Austrii. Najsłynniejszym austriackim akademikiem był bez wątpienia Hans Makart (1840-1884) choć krytykowany za życia doczekał się jednak członkostwa Akademii Berlińskiej i właściwiej oceny przez następne pokolenia. Makart tworzył dzieła o tematyce historycznej Lavoisier w więzieniu, Zaraza we Florencji czy najsłynniejszy i pochodzący z ostatnich lat życia Wjazd Karola V do Antwerpii. Makart wpłynął w istotny sposób na kształtowanie się gustów zamożnego mieszczaństwa. Oddziaływał na modę, dekorację wnętrz. Makart malował swe obrazy na wzór scen teatralnych. Jego styl wahał się między neorenesansem a neobarokiem.
Spośród polskich malarzy sceny antyczne malowali także: Wilhelm Kotarbiński, Ludwik Wiesiołowski, Michał Tyszkiewicz, Paweł Merwart i Stefan Bakałowicz. Najsłynniejszym zaś akademikiem był Henryk Siemiradzki. Malarz, absolwent Petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych w 1876 roku namalował obraz zatytułowany: Pochodnie chrześcijaństwa (Nerona). Na obrazie przywiązani do pali, płonący chrześcijanie! Wśród nich piękne kobiety! Na te „pochodnie” patrzy z lubością pan i władca Rzymu w asyście świty i rozbawionego tłumu.
W drugiej połowie XIX wieku w modzie było sięganie do czasów wczesnochrześcijańskich i przedchrześcijańskich. Powieści historyczne — nie tylko te odnoszące się do historii Polski — czytano bardzo chętnie.
Światem przedstawianym przez Siemiradzkiego jest właśnie dawna Hellada i Rzym. To najpłodniejszy malarz polski zajmujący się w swej twórczości taką tematyką. Wiele spośród obrazów Siemiradzkiego posiada tzw. „naturalne wymiary” czyli namalowane na nich postaci są rzeczywistych rozmiarów. Jego obrazy to nie ilustracje momentów historycznych, choć i takie się też zdarzają. Siemiradzki przedstawia bowiem głównie starożytne obyczaje.
Ten malarz wolał tematy antyczne, mitologiczne i biblijne, gdyż dawały mu możność przedstawiania tego co najbardziej lubił. Czyli udrapowanych na manekinie tkanin, nagich ciał, dywanów, brązów, złota i kosztowności. Wszystkie przedmioty na swoich obrazach malował z widocznym niesłychanym ukochaniem martwej natury. W jednym ze słynniejszych obrazów Siemiradzkiego — Wazon czy kobieta bogaty patrycjusz w todze ogląda trzymane na kolanach naczynie, a dwóch Syryjczyków pokazuje mu inny towar: pięknie zbudowana kobietę. Ma więc bogacz dylemat? Co tu wybrać? Siemiradzki zarówno kobietę jak i wazon przedstawił z maestrią
Wielu krytyków zarzucało artyście słaby i pobieżny rysunek figur. Pisano, że są to „... tylko schematy ludzkich postaci, banalne ogólniki pozbawione cech indywidualności.” Twierdzono, że figury jego mają pozy, ale nie mają ruchu. Zarzucano jego obrazom słabość psychologiczną.
Owszem człowiek na obrazach Siemiradzkiego pełni rolę przedmiotu — ale taka jest przecież jedna z cech akademizmu. Zarówno przedmiot-człowiek jak i przedmiot-wazon na obrazie Wazon czy kobieta są zakomponowani po mistrzowsku. To świat idealnych ludzi, idealnych przedmiotów i idealnej architektury. Tak widziano starożytność. Wzdychano do niej jak do czasów idealnych, mimo iż malowano okrucieństwo tej epoki.
A Siemiradzki? Był jedynym polskim malarzem po Matejce, który został członkiem paryskiej Akademii sztuk Pięknych. Właśnie tej pierwszej Akademii dyktatorki.
Widzisz błąd na tej stronie?
Napisz