| osób odwiedziło ten portal od 1 czerwca 2007 roku Kontakt ![]() |
Najczęściej oglądane: » Walec, kula, stożek czyli... Kubizm » Secesja |
||||
|   | ![]() |
|
|
||
|
NEWSLETTER Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach dodaj swój adres e-mail WYSZUKIWARKA |
10-Polski epizod impresjonistyczny Cogito 6 (26)/1995 Nazwa Impresjonizm wywodzi się od francuskiego słowa Impression wrażenie. Tak zatytułował swój obraz francuski malarz Claude Monet na wystawie w Paryżu w 1874 roku. Jego obraz Impresja. Wschód słońca należy dziś do najsłynniejszych obrazów sztuki francuskiej. Impresjonizm jako ruch właściwie nie istniał w takim pojęciu jak inne ruchy w sztuce. Nie było ani manifestu ani wodza grupy. Uważa się także, że był to jeden z nurtów malarstwa realistycznego pozbawiony jednak wymowy o zabarwieniu społecznym.
To sprawa sporna. Obecnie wielu badaczy uważa, że w Polsce nie było impresjonizmu jako kierunku w sztuce, a jedynie był epizod impresjonistyczny w twórczości kilku malarzy głównie Władysława Podkowińskiego i Józefa Pankiewicza. Jeszcze w 1876 roku Aleksander Gierymski namalował swoją Altanę poprzedzoną wieloma szkicami (najsłynniejsze to Ksiądz pijący wino i Begonie). To dzieło sprawiło, że nazywany bywa polskim samorodnym impresjonistą. Wśród malarzy tworzących pod wpływem impresjonizmu wymienia się także Leona Wyczółkowskiego i Olgę Boznańską. „Cichy miesiąc” między przyjaciółmi, a wszystkiemu winien Monet W 1889 roku obaj inicjatorzy impresjonizmu w Polsce przebywali w Paryżu. Tam obejrzeli wystawy kilku impresjonistycznych malarzy francuskich. Największe wrażenie na Pankiewiczu wywarło malarstwo Claude`a Moneta. Podkowiński ulega wpływom mistrza dopiero po pewnym czasie. Początkowo do tego co prezentował Monet odnosił się z dużą rezerwą. Co spowodowało nawet spór z przyjacielem, w wyniku którego obaj malarze nie rozmawiali ze sobą przez miesiąc! Po tym czasie Podkowiński zmienił zdanie i przeszedł do obozu zwolenników impresjonizmu. Wzory z Paryża odrzucone przez Zachętę W rok później obaj malarze przesyłają swoje obrazy, namalowane już na modłę francuskiego impresjonizmu, do „Zachęty”. Ta jednak owe dzieła odrzuca. Traktując je po macoszemu tak jak w swoim czasie obrazy Chełmońskiego. Obrazy te przyjął jednak warszawski Salon Krywulta zlokalizowany w Hotelu Europejskim. Prowadził go miłośnik sztuki o mniej zacofanych poglądach. Wśród nich znalazł się Targ za Żelazną Bramą Pankiewicza (il. obok) uważany, przez przeciwników impresjonizmu za studium kapuścianych głów. Jako ciekawostkę należy tu dodać, że obrazy wystawione w salonie obaj twórcy namalowali w Paryżu w tej samej pracowni, którą kiedyś wynajmował uwielbiany przez nich Chełmoński. Widoki Nowego Światu w Warszawie tak jak katedra Notre Dame w Paryżu Podkowiński wynajmował w Warszawie pracownię na Nowym Świecie. Z okna pracowni rozciągał się widok na ulicę idącą półkolem i stojące przy niej kamienice. Ten właśnie widok w swojej twórczości analizował Podkowiński kilka razy. Tak jak Claude Monet katedrę Notre Dame malował o wschodzie i o zachodzie słońca oraz w południe. Tak Podkowiński namalował widok z okna swojej pracowni o różnych porach roku. Widać na tych obrazach grę słonecznego światła.
Tak można określić większość pejzaży Podkowińskiego. Spójrzcie na ilustracje obok. Przedstawia ona obraz Dzieci w Ogrodzie (Jedno z tych dzieci to Tadeusz Kotarbiński słynny polski filozof). Czy czujecie ten upał? Ten lejący się z nieba żar? W taki upał trzeba mrużyć oczy i osłaniać twarz kapeluszem lub czapką z daszkiem. Słońce wtedy gra na liściach drzew i płatkach kwiatów. To właśnie namalował Podkowiński. Nie musiał przy tym popadać w szczegóły. Nie zatrzymywał pędzla by drobiazgowo oddać każdy płatek czy listek. I bez tego widz czuje świetlistość krajobrazu, który jest oddany wiernie mimo, że nie drobiazgowo. Chrzęsne i Mokra wieś Podkowiński zmarł młodo. Miał niespełna 29 lat. Jego dojrzała twórczość powstała w ostatnich 5 latach życia. Zmarł na gruźlicę. Nieszczęśliwie zakochany w żonie swego przyjaciela Miłosza Kotarbińskiego podobno chory kładł się na mokrej ziemi by przyspieszyć swoją śmierć. Najwięcej pejzaży jego pędzla powstało właśnie w majątkach Kotarbińskich - Chrzęsnem i Mokrej Wsi. Tu spędził artysta najszczęśliwsze i zarazem najbardziej nieszczęśliwe chwile swego życia. Był bliski ukochanej, która była dla niego niedostępną. Może dlatego te obrazy trącają jakąś melancholią. Najprawdopodobniej owa nieszczęśliwa miłość spowodowała, że pod koniec życia w swojej twórczości Podkowiński przechylił się bardziej w stronę symbolizmu czego przykładem jest słynny Szał, ale to już inna historia. Śnieg nigdy nie jest biały, twarz różowa a drzewa zielone To przekonanie wywiózł z Paryża Leon Wyczółkowski po obejrzeniu wystaw impresjonistów francuskich. Pierwszego dnia po przyjeździe nad Sekwanę, gdy wracał wieczorem do hotelu był pijany wrażeniami i zrozpaczony swoja głupotą. Jak przez dziesięć lat mógł nie zauważyć tak oczywistej sprawy, że pod wpływem światła zmieniają się barwy? Dopiero w Paryżu Wyczółkowski odkrył, że wszystko co maluje się w Polsce jest smutne i pozbawione radości życia. Rybak o czerwonej twarzy Tak jak kiedyś Chełmoński tak teraz Wyczółkowski wyjeżdża na Ukrainę, by czerpać z jej pejzażu natchnienie do swoich obrazów. Nie boi się światła i zmienności kolorów. Z impresjonistami nie zgadza się tylko w jednym. To nieprawda, zdaniem „Wyczóła”, że w słońcu zacierają się kształty przedmiotów. Jego zdaniem Światło pogłębia kontur i rzeźbę każdej rzeczy. Przynajmniej on tak to widzi. Cóż bowiem słońce nad rzeka wyprawia z twarzą rybaka? Jest ona czerwona bynajmniej nie od wódki, ale właśnie od owego żaru rozlanego na niebie. Koszula, spodnie i słomiany kapelusz wyglądają jak ze złota. Woda dziwnie sfioletowiała a trzciny różowieją jak policzki panny. Nic jednak nie traci konturu. O tym Wyczółkowski jest przekonany. Własny styl w oparciu o impresjonizm Wypracowała Olga Boznańska. Świadczy on o jej wielkiej wrażliwości na kolor. Obrazy Boznańskiej są bowiem zawsze utrzymane w jednej tonacji. Ta malarka po mistrzowsku stopniuje poszczególne odcienie barw, które łączy w ściszone jakby zamglone zespoły o matowej fakturze. Malowała przede wszystkim portrety na ogół wtopione w abstrakcyjne tło. Jej postaci wydają się być ustawione pod ścianą. Jednak epizod Podkowiński umarł młodo. Pod koniec życia zresztą skłaniał się ku symbolizmowi podobnie jak Pankiewicz. Wyczółkowski po powrocie z Ukrainy osiedlił się w Krakowie, gdzie jego paleta zatraca ową świetlistość, którą można zaobserwować podziwiając obrazy powstałe po powrocie artysty z Paryża i w trakcie podróży na Ukrainę. Olga Boznańska do końca życia mieszkała na stałe w Paryżu. Dlatego nie można mówić o polskim malarstwie impresjonistycznym. W polskiej historii sztuki impresjonizm był bowiem wprawdzie ważnym, ale jedynie epizodem. Widzisz błąd na tej stronie? Napisz | ||||
|
Ostatnia aktualizacja: 2010-09-06 |
Copyright © Małgorzata Karolina Piekarska | ||||
| Realizacja: webtime.pl | |||||