| osób odwiedziło ten portal od 1 czerwca 2007 roku Kontakt ![]() |
Najczęściej oglądane: » Walec, kula, stożek czyli... Kubizm » Secesja |
||||
|   | ![]() |
|
|
||
|
NEWSLETTER Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach dodaj swój adres e-mail WYSZUKIWARKA |
04-Barokowy portret trumienny Cogito 20/1994 Jest to niewątpliwie ewenement w światowej sztuce sepulkralnej. Nie znajdzie się go żadnym innym kraju na kuli ziemskiej poza Polską. Barbara Radziwiłłówna i Stefan Batory Pierwszy taki portret o jakim wie polska historia sztuki to portret Barbary Radziwiłłówny. Natomiast drugi zdjęto z trumny Stefana Batorego. Oba nie zachowały się. Możemy się jednak domyślać jak wyglądały, analizując inne tego typu obiekty. Na pewno były to portrety reprezentacyjne, malowane na blasze i przybijane do wezgłowia trumny. Z tego powodu ich kształt jest tak oryginalny (sześcio- lub ośmioboczny) jest to bowiem po prostu jej poprzeczny przekrój. Taki portret musiał swym kształtem powtarzać czoło trumny. Ponieważ taki portret malowano z reguły po zgonie delikwenta, dlatego często są one kopiami istniejących wizerunków. Mogły jednak powstawać na podstawie znajomości zmarłego przez malarza lub oglądania zakonserwowanych zwłok.
Kanon portretu trumiennego ustalił się jednak dopiero w XVII wieku gdzieś około l670 roku. Na czym ten kanon polega? Spójrzcie na ilustrację obok. Przedstawione tu zostały dwa portrety. Jeden z nich, z l674 roku ukazuje zmarłego Zygmunta Ponińskiego (Wł. Muzeum Narodowego w Poznaniu). Jest to portret powstały w szczytowym okresie rozwoju tego kanonu. Polegał on na pewnej deformacji twarzy portretowanej osoby. Spójrzcie na tę twarz ukazaną en face, której nos wyraźnie ukazany jest z profilu. Czy widzicie, że ucho jest również ukazane profilowo a ponadto przesunięte na policzek? To nie jest błąd malarza. To nie jest to, że on nie umiał namalować prawidłowo ludzkiej twarzy. Tak miało być. Taki był kanon. Także do niego należą te oczy zmrużone jak szparki i fakt, że gdy w nie spoglądamy przeszywa nas jakiś dreszcz.
Drugi z portretów, z 1676 roku ukazuje kobietę Sabinę Hasa Radlic. Jest to żeński odpowiednik portretu Ponińskiego. Tutaj typowym ujęciem jest skupienie się malarza na szczegółowym opracowaniu stroju i klejnotów damy, a pominięcie modelunku5 twarzy. Ten rozbudowany czepiec także jest typowy. Spójrzcie na bladość twarzy kobiety, na jej skupiony wzrok wszystko tu jest celowe i przemyślane. Stara-malutka czy dzidzia piernik? Takie pytanie może zadać sobie każdy kto ogląda dziecinny portret trumienny, a i takich nie brakuje, gdyż w XVII wieku była dość wysoka śmiertelność dzieci. Dziewczynka, nawet kilkuletnia przeważnie przedstawiana jest w stroju dorosłej osoby. Uczesana jest także jakby była matroną. Jedynymi śladami jej dziecięcości jest przeważnie dziecinna buzia i wielkie, niewinne oczy. Zmarł a nadal szpieguje Wiecie już, że portret trumienny umieszczany był na trumnie. Ale po co? Kiedy? Umieszczano go tam w czasie uroczystości pogrzebowych. To do niego mówił kaznodzieja. Przypomnijcie sobie trzecią część Trylogii Henryka Sienkiewicza "Pan Wołodyjowski" To do niego mówił kaznodzieja: "Larum grają; wojna! Nieprzyjaciel w granicach! A ty się nie zrywasz? Szabli nie chwytasz? Na koń nie siadasz?" Nieboszczyk był przecież główną postacią w takim momencie. To jego pogrzeb! Do niego więc mówią a nie do pogrążonej w żałobie żony. Mało tego! On na tych uroczystościach jest obecny. Z portretu, spod zmrużonych powiek patrzy czy wszyscy krewni prawidłowo płaczą. Przez ten przenikliwy wyraz zmrużonych oczu zdaje się ich szpiegować. Ślepi i garbaci Na portrecie trumiennym przedstawiano zmarłego bez retuszu. Jeżeli był garbaty to nie ukrywano jego ułomności. Jeżeli miał bielmo, to patrzył z trumny na krewnych swoim ślepym okiem. Nic nie mogło być ukryte. Na portretach trumiennych panował pełny realizm. Autor otrzymywał bowiem od rodziny zmarłego tylko jeden nakaz. Był to mianowicie nakaz prawdy. Portret miał być jak najbardziej podobny do nieboszczyka. Stąd tak silny realizm. I to, zwłaszcza pod koniec XVII wieku, nie cofanie się nawet przed pokazaniem wiernie takich deformacji jak blizna. Gdy świadoma deformacja staje się prymitywem Do końca XVII wieku deformacja jest świadomym zabiegiem stosowanym przez portrecistów. Dopiero w wieku XVIII staje się prymitywem stosowanym niemalże bezmyślnie. Pogrzeby pochłaniające majątek Ostatni znany przykład portretu trumiennego pochodzi z l809 roku. Trudno powiedzieć dlaczego tradycja portretu trumiennego zanikła. Najprawdopodobniej związane to było ze zmieniającym się obrządkiem pogrzebowym, który w wieku XVII był szalenie rozbudowaną ceremonią. Trwającą kilka dni a czasami nawet tygodni. Wymagał on ponadto niejednokrotnie wielomiesięcznych przygotowań, w związku z czym nieboszczyka balsamowano, by w spokoju oczekiwał na moment swego pochówku. Takie pogrzeby potrafiły pochłonąć majątek. Bowiem w staropolskim pogrzebie najważniejszym miejscem było „castrum doloris” co oznacza po łacinie miejsce smutku. Był to katafalk przyszykowany specjalnie na tę okazję. Ozdabiany bywał alegorycznymi6 figurami, herbami, malowidłami spośród których najważniejszym był właśnie ów trumienny portret z którego nieboszczyk jak żywy spoglądał na zgromadzonych. Ale to wszystko nic, na pogrzebach królewskich i magnackich jednego z dworzan charakteryzowano na zmarłego, co dodawało obrzędowa dalszej, niesamowitej grozy. Nietrwałe dekoracje projektowali niejednokrotnie najlepsi architekci. Dlatego architektura okazjonalna, nie tylko pogrzebowa, była wzorcem nowych zjawisk w sztuce dla wszelkich innych dziedzin. Memento mori Najwspanialsze „castrum doloris” było wystawione w l733 roku dla Jana III Sobieskiego z okazji ekshumacji jego zwłok. Cały staropolski skomplikowany ceremoniał pogrzebowy wiązał się z kontrreformacją, odwoływaniem się do średniowiecza z jego obsesją śmierci i powtarzającą się sentencją "memento mori". Przecież to właśnie zdanie powtarzał pułkownik Wołodyjowski, gdy go pan Zagłoba odnalazł w klasztorze. W baroku na powrót mamy do czynienia z motywem tańca śmierci, który niesie przesłanie, że śmierć „wszystkim jednaka". Że tak samo przychodzi do bogacza jak i biedaka. Barok bojąc się śmierci jednocześnie bardzo się w niej lubuje, dlatego, oprócz rozbudowanej symboliki, umiłowania do czarnego koloru na równi ze złotym, mamy w nim do czynienia z takim zjawiskiem jakim jest portret trumienny. Sarmatyzm Jest to również swoista odmiana portretu sarmackiego. Portret trumienny spotykamy bowiem tylko na terenach dawnej Rzeczypospolitej i w bezpośrednim kręgu kultury sarmackiej np. Ziemia Lubuska. Jest to swoisty przejaw polskiej kultury szlacheckiej. głoszącej, że szlachta polska wywodzi się od plemienia Sarmatów, koczowniczego ludu pochodzenia irańskiego spokrewnionego ze Scytami. Ideologię sarmacką oprócz takich cech negatywnych jak megalomania, samouwielbienie i nietolerancja cechowała orientalizacja gustu, obyczaju i stroju, który wiernie oddawali malarze portretów, także trumiennych. A że barokowa sztuka lubi wszelkiego rodzaju udziwnienia stąd dziwność tych portretów i ich kanonu. Widzisz błąd na tej stronie? Napisz | ||||
|
Ostatnia aktualizacja: 2010-09-06 |
Copyright © Małgorzata Karolina Piekarska | ||||
| Realizacja: webtime.pl | |||||