| osób odwiedziło ten portal od 1 czerwca 2007 roku Kontakt ![]() |
Najczęściej oglądane: » Walec, kula, stożek czyli... Kubizm » Secesja |
||||
|   | ![]() |
|
|
||
|
NEWSLETTER Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach dodaj swój adres e-mail WYSZUKIWARKA |
03-Renesansowi władcy jak w sypialnym Cogito 19/1994 O dwóch ostatnich Jagiellonach uczymy się już w szkole podstawowej. Pamiętamy, że z Zygmuntem Starym łączy się takie ważne wydarzenie jak Hołd Pruski. Wiemy, że jego żona, była Bona Sforza, o której nawet nakręcono serial TVP, z Aleksandrą Śląską w roli głównej. Pamiętamy też, że syn wymienionej pary, Zygmunt August, kochał się w Barbarze Radziwiłłównie, którą we wspomnianym serialu grała Anna Dymna, że nawet ożenił się ze swą ukochana, i wkrótce potem ją stracił. Historycy medycyny twierdzą, że zmarła na raka, ale to nie o tym tutaj będzie. Powinniśmy się bowiem dowiedzieć „małe co nieco” o nagrobkach dwóch ostatnich Jagiellonów, którzy spoczywają w kaplicy na Wawelu.
W 1529 roku Bartłomiej Berecci, włoski rzeźbiarz, zobowiązał się wykonać rzeźby do kaplicy Królewskiej. Miedzy innymi umowa dotyczyła królewskiego posągu, który miał być umieszczony na sarkofagu. Król życzył sobie być przedstawionym w zbroi, płaszczu, w koronie na głowie, z jabłkiem i berłem w dłoni. Tak naprawdę to król nie zakładał w tym samym momencie zbroi i korony, ale tu chodziło o pokazanie władcy i rycerza jednocześnie. Berło dziś nie istnieje. Nie ma tez pierwotnego sarkofagu, na którym spoczywała królewska postać. Wcześniej niż Michał Anioł Typ nagrobka z przerzucona, noga przez nogę nazywa się Michelangelowskim od nazwiska Michała Anioła Buonarottiego, który pierwszy wystawił taki nagrobek. Czy rzeczywiście był w tym pierwszy? Nagrobek Zygmunta Starego przez wiele lat datowano na rok 1531, ponieważ nie dowierzano dokumentom ani innym faktom. Wcześniejsze datowanie oznacza bowiem, iż Berecci wyprzedził Michała Anioła. Badaczem wydawało się, ze nie jest możliwym, aby na terenie Polski znalazło się prekursorskie dzieło. Teraz wiadomo, ze Bartłomiej Berecci pierwszy wystawił nagrobek, na którym zmarły ma nogę przerzucona. przez nogę. Niestety nie oznacza to jednak wcale, że na tym nagrobku Zygmunta Starego wzorował się Michał Anioł. Jest to po prostu zbieżność. Obaj artyści mieli taki sam pomysł i zrealizowali go niezależnie od siebie, ale ten działający w Polsce był pierwszy. Starość nie radość Figura monarchy została wykuta w czerwonym marmurze węgierskim, którego barwa podkreśla jeszcze przepych dekoracji ornamentalnej takiej jak: arkada, medalion z Madonną i inne. Twarz Zygmunta Starego jest portretem rzeczywistym zmarłego władcy. Jest on tu stary, zmęczony i nawet, gdy się przyjrzeć dokładnie, widał zapadnięte policzki. W tym wieku przecież rzadko kto ma wszystkie zęby. Nie jest to portret wyidealizowany. Rzeczywiste portrety na nagrobkach to cecha renesansu. Portrety występują wprawdzie w średniowieczu, ale np. w Polsce późno, dopiero w XV w. na nagrobku Władysława Jagiełły. Jak w pociągu Pod nagrobkiem Zygmunta Starego znajduje się nagrobek jego syna - Zygmunta Augusta. Autorem tego przedsięwzięcia nie jest już Berecci, ale Santi Gucci, który wykonał rzeźbił wg. projektu Jana Mani Padovano. Berecci, wkrótce po ukończeniu kaplicy Zygmuntowskiej, padł ofiarą porachunków mafijnych, gdyż został zasztyletowany gdzieś w ciemnych uliczkach Krakowa. Tak więc włoska mafia szalała już w XVI wieku! Artysta Bogiem Parł słów należy sił samej kaplicy, wykonanej rzecz jasna w tym samym czasie co nagrobek Zygmunta Starego. Światło do pomieszczenia wpuszczane jest przez okna w tamburze, na którym umieszczona jest kopuła z rozetami. Spośród tych rozet nie znajdzie sił dwóch takich samych. Liczba ich jest równa 80! Kopuła symbolizuje niebo, zaś owe rozety - gwiazdy. Podziały pionowe tamburu nie pokrywają sił z podziałami pionowymi kopuły, przez co sprawia ona wrażenie wiecznie obracającej sił dookoła własnej osi. Wiruje więc nad naszymi głowami tak jak wiruje niebo usiane w nocy gwiazdami. W górze, w miejscu zarezerwowanym dla Boga, artysta umieścił łaciński napis: Bartholo Florentino opifice znaczący tyle co: twórcą Bartłomiej Florentczyk. To jego podpis. Artysta przestał być anonimowy, a to znak, że średniowiecze już dawno mamy za sobą. Ten bałagan zaś, czyli to, że owe pionowe podziały kopuły i tamburu nie zgadzają sił ze sobą oznacza, ze wkraczamy w kolejną fazą w sztuce - zwie sił ona manieryzmem. Jest to czas, kiedy symetria przestała być najważniejsza. Widzisz błąd na tej stronie? Napisz | ||||
|
Ostatnia aktualizacja: 2010-09-06 |
Copyright © Małgorzata Karolina Piekarska | ||||
| Realizacja: webtime.pl | |||||